Obca agentka
Titus Muller
Książka
| Wydawnictwo: | Skarpa Warszawska |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 336 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Obca agentka
Ria ma dziesięć lat, gdy jej rodzice zostają zabrani przez Stasi. Zostaje rozdzielona z młodszą siostrą i umieszczona w rodzinie adopcyjnej. Od tamtej pory Ria wiedzie pozornie normalne życie w Berlinie Wschodnim. Dopiero gdy zachodnioniemiecka Federalna Służba Wywiadowcza (BND) rekrutuje ją jako informatorkę, dostrzega swoją szansę. Z pomocą zachodnich służb specjalnych Ria pragnie zemścić się na NRD i w końcu odnaleźć siostrę. Ale latem 1961 roku dowiaduje się o potwornym planie, który może na zawsze odmienić jej los i przyszłość obu państw niemieckich…Szczegółowe informacje na temat książki Obca agentka
| Wydawnictwo: | Skarpa Warszawska |
| EAN: | 9788384302231 |
| Autor: | Titus Muller |
| Tłumaczenie: | Mariola Sternahl |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 336 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-04-22 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o. Tadeusza Borowskiego, 2 lok. 24 03-475 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Obca agentka
Inne książki z kategorii Literatura obyczajowa
Oceny i recenzje książki Obca agentka
Pomóż innym i zostaw ocenę!
W ostatnim okresie wpadły w moje ręce książki od opracowania historycznego, przez reportaż, po powieść dotyczące NRD. To „wpadnięcie” nie jest dziełem przypadku, ale świadomego wyboru. Dlatego też z wielką ciekawością sięgnąłem po „Obcą agentkę” Titusa Müllera przygotowaną przez Skarpę Warszawską. Cieszę się, że nie zawiodłem się przy lekturze tej książki. Jej autorem jest niemiecki pisarz, który w momencie rozbiórki Muru Berlińskiego miał 12 lat. Nie jest więc obciążony życiem w rzeczywistości dwóch Niemiec. „Obca agentka” to bardzo adekwatny tytuł, bo Ria, Niemka z poplątanym życiem rodzinnym, właściwie sama nie wie, czy jest ich – czyli BND, czy może ich – czyli KGB. Splot różnych sytuacji powoduje, że to, co było jasne, czyli chęć pomszczenia swojego ojca zakatowanego przez Stasi, tak do końca nie jest już jasne. No bo by spotkać się z siostrą, z którą została rodzielona przez Stasi a potem, ją uratować, musi zmienić swój front. Co jednak najważniejsze, na pierwszym planie zawsze jest rodzina, a nie ideologia. Ria szuka również córki, której chce wytłumaczyć swoje zachowanie wobec niej. Pokochała niemieckiego dziennikarza z Berlina Zachodniego, ale sama nie wie, czy jej dom jest we wschodniej, czy zachodniej części miasta. Co jest motywem tych rozterek, nie będę ujawniał, bo odbiorę przyjemność czytania. Autor funduje nam opisy brawurowych akcji szpiegowskich, drobiazgowy opis szpiegowskiego sprzętu, szkolenia z umiejętności zachowania się w ekstremalnych sytuacjach. Ria zderza się w książce z wieloma osobami z jednej i drugiej strony zimnej wojny i musi sobie radzić, ale także podejmować życiowe decyzje. To wszystko dzieje się m.in. na tle ostatecznych decyzji w sprawie postawienia muru przez Ericha Honeckera. Pojawiają się opisy sytuacji, kiedy ludzie próbują zdążyć przed zamknięciem granicy, bo jakimś cudem dowiedzieli się o planach władz wschodnich Niemiec. Książka wielu dylematów, podejmowania decyzji tych ostatecznych, czy życie ma sens, kiedy część najbliższych mieszka po drugiej stronie muru, jak próbować przerzucić ich do Berlina Zachodniego. Książka wielu zwrotów sytuacji. Ria staje się obiektem wielu manipulacji wynikających z błyskawicznie zmieniającej się sytuacji. Jest kobietą, która stoi na rozdrożu kilku dróg, przy których nie ma drogowskazu. A co gorsze, kiedy widzi tę drogę, nie rusza nią, by rozwiązać jeden z problemów, który zaprząta jej głowę. Koniec jest taki, jakby coś jeszcze miało się wydarzyć… Nie musi, ale fajnie by było, gdyby ciąg dalszy nastąpił.
No, jedziemy z tą recenzją, i to z takim wielkim przytupem, bo dotyczyć będzie książki „Obca agentka” tom 1 serii „Obca agentka” autorstwa Titusa Müllera, która zabiera nas do Berlina z 1961 roku, kiedy miasto jest już podzielone, ale nikt jeszcze nie wie, jak bardzo zmieni się jego życie po powstaniu muru. To właśnie w takim momencie poznajemy Rię. Z opisów dostępnych w internecie dowiecie się, że to dziesięcioletnia dziewczynka traci rodziców zabranych przez Stasi, a chwilę później zostaje rozdzielona z młodszą siostrą. Trafia do obcej rodziny i od tej pory właściwie całe jej życie podporządkowane jest jednemu pragnieniu dowiedzieć się, co stało się z siostrą i odzyskać to, co odebrano jej w dzieciństwie. Mija kilka lat. Ria jest już młodą kobietą i pracuje w ministerstwie handlu zagranicznego NRD. Z pozoru prowadzi zwyczajne życie, ale pod powierzchnią cały czas nosi w sobie złość na system, który zniszczył jej rodzinę. Wtedy pojawia się BND i propozycja współpracy. Ria dostaje możliwość zdobywania informacji dla Zachodu. Dla niej nie jest to jednak tylko zabawa w szpiegów. W grę wchodzi odnalezienie siostry i osobista zemsta. Problem polega na tym, że od tej chwili każdy krok może ją zdradzić. Stasi, KGB, podwójni agenci i ludzie, których prawdziwych zamiarów nie sposób odgadnąć, sprawiają, że Ria zaczyna funkcjonować w świecie, w którym zaufanie może kosztować życie. Zatem zaczynamy całą tę akcję, bo dzieje się, i to w każdym rozdziale. Co też podobało mi się to, że nasza postać nie jest bohaterką, która nagle staje się niezniszczalną agentką i bez problemu wychodzi z każdej opresji. Cały czas czuć, że za jej decyzjami stoi dziewczynka, której odebrano rodzinę. Chce być silna, ale jednocześnie boi się tego, co może ją spotkać. Chce odnaleźć siostrę, ale im bardziej zagłębia się w działalność wywiadowczą, tym więcej rzeczy zaczyna wymykać się spod kontroli. Tutaj nie raz zastanawiałam się, czy udałoby mi się trzymać nerwy na wodzy, czy nie popełniłabym jakiegoś błędu, tym bardziej, kiedy każdy patrzy tobie na ręce, tym bardziej wiedząc, że nie możesz zaufać innym. I tutaj autor, według mnie dobrze wykorzystuje samo miejsce i czas. Berlin jest tutaj czymś więcej niż tylko tłem. Po jednej stronie życie w NRD, kontrola, donosicielstwo i strach przed Stasi, po drugiej Zachód, który również prowadzi własną grę. W tle narasta napięcie związane z wydarzeniami prowadzącymi do budowy Muru Berlińskiego. Dzięki temu historia Rii nie istnieje w oderwaniu od prawdziwych wydarzeń. Jej osobiste problemy zostają wrzucone w sam środek wielkiej polityki. (Kiedy w nocy z 9 na 10 listopada 1989 roku miałam wtedy 7 lat, nie rozumiałam, o co tyle hałasu, ale wiedziałam, że jest to coś ogromnie ważnego. Dlatego czytało mi się fantastycznie tę książkę). Nie jest to powieść, w której co kilka stron ktoś ucieka, strzela albo wysadza samochód. Napięcie bierze się przede wszystkim, jak wcześniej napisałam, że cały czas zastanawiamy się, komu można wierzyć. Jeden niewłaściwy ruch, jedno spotkanie w złym miejscu, jedna informacja przekazana nie tej osobie i wszystko może się skończyć. To sprawia, że czytając, zaczynamy zwracać uwagę nawet na pozornie drobne szczegóły. „Obca agentka” jest też ciekawym spojrzeniem na historię Niemiec. Nie dostajemy suchej lekcji o zimnej wojnie, tylko historię ludzi, którzy musieli żyć pośrodku tego konfliktu. Ria chce odzyskać siostrę, ale żeby to zrobić, musi wejść w świat, którego zasad sama do końca nie zna. I im dalej w niego wchodzi, tym trudniej powiedzieć, gdzie kończy się własna zemsta, a zaczyna cudza gra. Szczerze przyznam, że po przeczytaniu książki zostało mi takie poczucie, że historia potrafi bardzo mocno wejść w życie zwykłego człowieka. Decyzje polityków są gdzieś daleko, ale ich skutki przychodzą później do czyjegoś domu, zabierają rodziców, rozdzielają rodzeństwo i zmuszają ludzi do podejmowania decyzji, których w normalnych warunkach nigdy nie musieliby podejmować. W W tej historii chodzi również o to, żeby zobaczyć, jak wyglądało życie człowieka, który znalazł się po niewłaściwej stronie muru, zanim ten mur w ogóle powstał.