Szklana jabłoń Katarzyna Klein Książka
| Wydawnictwo: | Axis Mundi |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 212 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Szklana jabłoń
Poruszająca saga rodzinna, w której losy pięciu kobiet odsłaniają się warstwa po warstwie, jak figurki ukryte w matrioszce. Jagoda Skalska, studentka ASP we Wrocławiu, po śmierci babki dziedziczy jej mieszkanie i wraz z nim – zapiski, przedmioty oraz rodzinne tajemnice. Odkrywając historie babek, matki i prababki, poznaje dramatyczne doświadczenia wojny, przemocy seksualnej, niechcianego macierzyństwa i dziedziczonych przez pokolenia traum. Powrót do bolesnych wspomnień pozwala Jagodzie zrozumieć własne lęki, autodestrukcyjne zachowania i trudną relację z matką.
„Szklana jabłoń” to intymna, mocna opowieść o kobiecej pamięci, milczeniu, winie i próbie przerwania kręgu traumy – a także o sztuce i prawdzie jako drodze do uzdrowienia.
Szczegółowe informacje na temat książki Szklana jabłoń
| Wydawnictwo: | Axis Mundi |
| EAN: | 9788384126493 |
| Autor: | Katarzyna Klein |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 212 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-04-08 |
| Podmiot odpowiedzialny: | HERACLON INTERNATIONAL SP. Z O.O. ul. Okulickiego 7/9 05-500 Piaseczno PL |
Podobne do Szklana jabłoń
Oceny i recenzje książki Szklana jabłoń
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Czy znacie historię swoich matek, babek i prababek? A jeśli nie, to czy kiedykolwiek przyszło Wam do głowy, żeby o nią zapytać, poszukać, pogrzebać trochę głębiej? Wiele z nas odkłada to na później. Aż w końcu okazuje się, że jest za późno i zostają tylko urywki wspomnień, pojedyncze zdania, jakieś rodzinne anegdoty. A przecież za ich życiorysami kryje się dużo więcej. Wojna, trudne wybory, przemoc, rzeczy, o których się nie mówiło, bo tak było łatwiej. Grzebanie w przeszłości z jednej strony budzi ciekawość i fascynację, z drugiej napięcie i powrót do wydarzeń, o których w rodzinie wolałoby się nie pamiętać. Dla osoby szukającej odpowiedzi może to być jednak sposób na zrozumienie własnych doświadczeń i emocji. “Szklana jabłoń” Katarzyny Klein to książka, która właśnie w te miejsca zagląda. W ciszę, w niedopowiedzenia, w to, co przechodzi z pokolenia na pokolenie, nawet jeśli nie potrafimy tego nazwać wprost. Pokazuje, że dziedziczymy nie tylko historie, nazwiska czy przedmioty, ale też lęki, schematy i emocje. Bardzo wyraźnie widać tu, dlaczego starsze pokolenia unikają rozmów o przeszłości, to, co niewypowiedziane, wcale nie znika, tylko wraca. I często żyje dalej w kolejnych pokoleniach. Autorka pokazuje też, że dopiero zmierzenie się z prawdą daje szansę na coś własnego. Na świadomy wybór i życie po swojemu. Na decyzję, co chcemy zatrzymać, a co zostawić za sobą. Trzonem opowieści są cztery kobiety: Nuszka, Magda, Renata i Jagoda. Każda niesie swój ciężar, ale wszystkie w jakiś sposób są związane z przeszłością. Ich historie odkrywamy warstwa po warstwie, jak matrioszki, gdzie każda kolejna skrywa coś jeszcze głębszego. Najmocniej wybrzmiewa historia Jagody, do której mi najbliżej. W jej historii widać moment, z którym wielu czytelników mojego pokolenia może się utożsamiać, w którym zaczyna się zadawać pytania i nagle okazuje się, że odpowiedzi wcale nie są łatwe. Że to, co czujemy, nie zawsze zaczęło się od nas. Z każdym odkryciem lepiej rozumie siebie, swoje lęki, zachowania, które ją niszczą i skomplikowaną relację z matką. Czytając, miałam też swoje refleksje, bo sama znam to uczucie, kiedy chciałoby się zapytać o przeszłość, ale nie bardzo jest już kogo, nie mam zapisków, do których mogłabym sięgnąć, albo trafiam na niechęć do rozmowy na temat życia moich prababek, babek i rodziców. W książce ważnym symbolem jest jabłoń. Coś, co łączy z przeszłością. Czasem daje oparcie, a czasem jest ciężarem, którego nie da się po prostu zrzucić. Podoba mi się też to, że każda z bohaterek próbuje poukładać siebie na nowo i znaleźć własną drogę. To szystko brzmi naprawdę dobrze, ale problem w tym, że dla mnie to nie wybrzmiało tak, jak mogło. Przy tak mocnych tematach ta historia jest po prostu za krótka. 210 stron to zdecydowanie za mało, by wybrzmiały one tak mocno, jak powinny. Mam wrażenie, że emocje są tu tylko zaznaczone, przez co trudno naprawdę wejść w tę historię. Czytałam o nich, ale nie czułam ich w pełni. I właśnie dlatego został mi niedosyt. Potencjał jest duży, tylko zabrakło przestrzeni, żeby ta opowieść naprawdę zabolała i została na dłużej. To na pewno książka dla osób, które lubią intymne, kobiece historie i tematy związane z dziedziczeniem traumy. U mnie nie było efektu „wow”, ale jestem przekonana, że dla wielu osób może to być ważna i poruszająca lektura.
Czy znacie historię swoich matek, babek i prababek? A jeśli nie, to czy kiedykolwiek przyszło Wam do głowy, żeby o nią zapytać, poszukać, pogrzebać trochę głębiej? Wiele z nas odkłada to na później. Aż w końcu okazuje się, że jest za późno i zostają tylko urywki wspomnień, pojedyncze zdania, jakieś rodzinne anegdoty. A przecież za ich życiorysami kryje się dużo więcej. Wojna, trudne wybory, przemoc, rzeczy, o których się nie mówiło, bo tak było łatwiej. Grzebanie w przeszłości z jednej strony budzi ciekawość i fascynację, z drugiej napięcie i powrót do wydarzeń, o których w rodzinie wolałoby się nie pamiętać. Dla osoby szukającej odpowiedzi może to być jednak sposób na zrozumienie własnych doświadczeń i emocji. “Szklana jabłoń” Katarzyny Klein to książka, która właśnie w te miejsca zagląda. W ciszę, w niedopowiedzenia, w to, co przechodzi z pokolenia na pokolenie, nawet jeśli nie potrafimy tego nazwać wprost. Pokazuje, że dziedziczymy nie tylko historie, nazwiska czy przedmioty, ale też lęki, schematy i emocje. Bardzo wyraźnie widać tu, dlaczego starsze pokolenia unikają rozmów o przeszłości, to, co niewypowiedziane, wcale nie znika, tylko wraca. I często żyje dalej w kolejnych pokoleniach. Autorka pokazuje też, że dopiero zmierzenie się z prawdą daje szansę na coś własnego. Na świadomy wybór i życie po swojemu. Na decyzję, co chcemy zatrzymać, a co zostawić za sobą. Trzonem opowieści są cztery kobiety: Nuszka, Magda, Renata i Jagoda. Każda niesie swój ciężar, ale wszystkie w jakiś sposób są związane z przeszłością. Ich historie odkrywamy warstwa po warstwie, jak matrioszki, gdzie każda kolejna skrywa coś jeszcze głębszego. Najmocniej wybrzmiewa historia Jagody, do której mi najbliżej. W jej historii widać moment, z którym wielu czytelników mojego pokolenia może się utożsamiać, w którym zaczyna się zadawać pytania i nagle okazuje się, że odpowiedzi wcale nie są łatwe. Że to, co czujemy, nie zawsze zaczęło się od nas. Z każdym odkryciem lepiej rozumie siebie, swoje lęki, zachowania, które ją niszczą i skomplikowaną relację z matką. Czytając, miałam też swoje refleksje, bo sama znam to uczucie, kiedy chciałoby się zapytać o przeszłość, ale nie bardzo jest już kogo, nie mam zapisków, do których mogłabym sięgnąć, albo trafiam na niechęć do rozmowy na temat życia moich prababek, babek i rodziców. W książce ważnym symbolem jest jabłoń. Coś, co łączy z przeszłością. Czasem daje oparcie, a czasem jest ciężarem, którego nie da się po prostu zrzucić. Podoba mi się też to, że każda z bohaterek próbuje poukładać siebie na nowo i znaleźć własną drogę. To szystko brzmi naprawdę dobrze, ale problem w tym, że dla mnie to nie wybrzmiało tak, jak mogło. Przy tak mocnych tematach ta historia jest po prostu za krótka. 210 stron to zdecydowanie za mało, by wybrzmiały one tak mocno, jak powinny. Mam wrażenie, że emocje są tu tylko zaznaczone, przez co trudno naprawdę wejść w tę historię. Czytałam o nich, ale nie czułam ich w pełni. I właśnie dlatego został mi niedosyt. Potencjał jest duży, tylko zabrakło przestrzeni, żeby ta opowieść naprawdę zabolała i została na dłużej. To na pewno książka dla osób, które lubią intymne, kobiece historie i tematy związane z dziedziczeniem traumy. U mnie nie było efektu „wow”, ale jestem przekonana, że dla wielu osób może to być ważna i poruszająca lektura.