Baciary z piekła rodem
Ziemowit Szczerek
Książka
| Wydawnictwo: | Znak Literanova |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 544 |
| Format: | 135x210 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Baciary z piekła rodem
Polska wygrała wojny, ale straciła rozumPosłuchaj, zaczynasz nowe życie we Lwowie. A to miasto huczy od zabawy, tu kultura dekadencka i nastał w Europie Nowy Rzym. Tu się bałaka i gardzi Warszawą. Prowadzisz biuro detektywistyczne Semper Fidelis. Chciałeś żyć w spokoju, więc sprzedałeś duszę i nawet ci ten interes idzie.
I nagle o północy się zjawili jacyś dwaj cywili.
I miasto ogarnął chaos.
Trupy ścielą się gęsto. Baciary giną. Ktoś układa ich ciała w tajemnicze symbole. Wszystko to śmierdzi czymś więcej niż zwykłą zbrodnią. A ty, Kary, ty jesteś zwykły cham z kulą w głowie i tylko komiksy byś czytał nad sangamaryją, szlajał się po mieście i upajał chichotem Glorii.
Rusz się, bo znowu masz robotę.
Tak być nie może, że ktoś dobrych baciarów zabija.
*
Brutalna i ironiczna historia o Europie i Polsce – bezlitosna wobec mitów, historii i polityki. Sto procent Szczerka w Szczerku: niepodrabialna proza, w której wyobraźnia szaleje, a czarny humor nie oszczędza nikogo.
Ziemowit Szczerek – pisarz, dziennikarz, autor wielu nagradzanych powieści i reportaży. Laureat Paszportu „Polityki”, nominowany do Nagrody im. Beaty Pawlak oraz dwukrotnie do Nagrody Literackiej Nike i Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”.
Pierwsza część cyklu o detektywie Franciszku Karym – „Cham z kulą w głowie” zdobyła Grand Prix festiwalu Kryminalna Warszawa oraz Srebrne Wyróżnienie Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego.
Szczegółowe informacje na temat książki Baciary z piekła rodem
| Wydawnictwo: | Znak Literanova |
| EAN: | 9788324083602 |
| Autor: | Ziemowit Szczerek |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 544 |
| Format: | 135x210 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-05-20 |
| Język wydania: | polski |
| Język oryginału: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o. Tadeusza Kościuszki 37 30-105 Kraków PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Baciary z piekła rodem
Inne książki Ziemowit Szczerek
Inne książki z kategorii Proza
Oceny i recenzje książki Baciary z piekła rodem
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Po „Baciary z piekła rodem” Ziemowita Szczerka sięgnąłem z ciekawością i szybko wciągnąłem się w ten mroczny, przewrotny świat. To nie jest zwykły kryminał ani klasyczna powieść sensacyjna – Szczerek ponownie miesza alternatywną historię, polityczną ironię i brutalny humor, tworząc opowieść, która nie daje spokoju. Szczególnie urzekł mnie wykreowany Lwów, pełen dekadencji, chaosu i lokalnych mitów. Bohater, Franciszek Kary, jest nieoczywisty – cyniczny, zmęczony światem, ale przez to bardzo wiarygodny. Czytając, miałem wrażenie, że ta historia balansuje między groteską a niepokojąco trafnym komentarzem o Polsce i Europie. „Baciary z piekła rodem” to książka dla tych, którzy lubią mocne historie, czarny humor i literaturę, która prowokuje do myślenia długo po zakończeniu lektury.
Soczysta proza, gwałtowna, z wieloma meandrami, trochę jak rwący potok, który jednak czasami trafia na nieznośne mielizny... "Baciary z piekła rodem" to drugi tom cyklu z Franciszkiem Karym, tu - detektywem z kulą w głowie, prowadzącym biuro "Semper Fidelis". Alternatywna rzeczywistość, trochę międzywojnie, trochę międzywszystko, Lwów z charakterystycznym bałakaniem, wachlarz kolorowych bohaterów, teraźniejszość tasowana z przeszłością i przyszłością. Sprawa - brutalne morderstwa baciarów, rozdartych na strzępy i z tych strzępów ułożone symbole, to wierzchołek tajemnicy. Golemy, Ukraina, sekty, Złe, które pociąga za sznurki i szepcze w głowie Karego. Historia jest trochę echem prawdziwej historii, trochę "co by było gdyby", trochę pomysłem na nią. Lwów to feeria barw i smaków, odcienie luksusu i biedy, ale i smród knajp, zaułki morderców, kobiety z sercem na dłoni i umiejętnością liczenia na siebie. Franciszek Kary, trochę jak wycięty z kryminału Chandlera, trochę jak superbohater na urlopie, skupia się na ratowaniu swej pokiereszkowanej głowy, a przy okazji, proszę bardzo, może i ratować świat. Sama nie wiem, co myśleć o tej powieści. Z jednej strony - szacunek za pomysł i warstwę językową, te stylizacje, fragmenty piosenek, czerpanie garściami z kultury i popkultury, kurczę, to robi wrażenie. Z drugiej - wszystkiego jest za dużo. Nadmiar fajerwerków może zmęczyć wielu czytelników, mnie na pewno. Wiem, że w tym szaleństwie jest metoda, że warstwa kryminalna to tylko pretekst do opowieści o Europie Wschodniej, która tu trochę jak Trójkąt Bermudzki, piekło i szpital psychiatryczny w jednym. Podczas lektury jednak zachwyt zajmował miejsce zmęczenia i na odwrót, więc poprzestanę na wniosku: mieszane odczucia.
Tak się zastanawiałam, czy ta ksiażka mnie wymęczy czy pochłonę ją w trymiga i szybko doszłam do wniosku, ze nie włożę tej książki do żadnej szufladki, bo są to „Baciary z piekła rodem” – książka, którą czytałam z wytrzeszczem oczu, co chwilę sprawdzając okładkę, żeby upewnić się, że autor naprawdę dostał pozwolenie na publikację tego, co właśnie napisał. Ziemowit Szczerek wziął był kilo historii, garść geografii, szczyptę polityki, trochę narodowych mitów, zdrowy rozsądek i kilka przypadkowych gołębi ze Lwowa i łupnął tym do wielkiego sagana, korzystając z przepisu z własnej wyobraźni, który mógłby się nazywać „katastrofa humanitarna”, a następnie podał czytelnikowi koktajl z parasolką i ostrzeżeniem od sanepidu. Akcja tego szaleństwa dzieje się w alternatywnej rzeczywistości, gdzie Polska wygrała wojny, ale przegrała kontakt z rzeczywistością. Lwów jest Nowym Rzymem Europy, Warszawą gardzi się tak bardzo, że prawdopodobnie nawet GPS odmawia wyznaczania tam trasy, a po ulicach krążą baciary, filozofowie, wariaci i ludzie, którzy najwyraźniej nigdy nie słyszeli o zasadach BHP. Główny bohater, Franciszek Kary, jest detektywem, ale takim bardziej galicyjskim Batmanem po ciężkim weekendzie niż Sherlockiem Holmesem. Ma kulę w głowie, fatalny charakter i poziom motywacji porównywalny z urzędnikiem w piątek o 14:55. Chciałby spokojnie czytać komiksy i sączyć sangamaryję, ale niestety ktoś zaczął mordować baciarów i układać ich zwłoki w tajemnicze symbole. A jak wiadomo, gdy seryjny morderca zaczyna bawić się w dekoratora wnętrz, sprawy przybierają nieprzyjemny obrót. Szczerek pisze tak, jakby ktoś zamknął w jednym pokoju historyka, satyryka, fana kryminałów, miejskiego bajarza i człowieka, który od tygodnia nie śpi, a następnie kazał im wspólnie napisać powieść. Efekt jest zaskakująco spójny, choć momentami ma się wrażenie, że autor właśnie wyszedł z zakrętu bokiem i jeszcze macha czytelnikowi przez okno. Humor jest tu czarny jak kawa zapomniana na kuchence od 1938 roku. Polityka dostaje po głowie, historia ma kręćka, narodowe świętości wywalają się do góry brzuchem i czasami ma się wrażenie, że jedyną rzeczą, która nie dostała na łeb, to Franciszek Kary, głównie dlatego, że już wcześniej utkwiła w nim kula. W tym łbie znaczy. To taki kryminał, choć nie do końca, coś dla ludzi, którzy lubią, gdy podczas śledztwa ktoś co chwilę wysadza granice gatunku w powietrze. To alternatywna historia dla tych, którzy uznali, że zwykła historia jest zbyt nudna.