Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem
Monika Sobień-Górska
Książka
| Wydawnictwo: | Znak Literanova |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 424 |
| Format: | 140x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem
W co wierzymy, gdy nikt nie patrzyPrzez rok poznawałam świat nowej duchowości, by sprawdzić, co naprawdę kryje się pod obietnicami poznania sensu, zyskania sprawczości i „zmiany życia”, które zalewają Instagram i nasze głowy. Siadałam w kręgach kobiet, brałam udział w szamańskich ceremoniach, ustawieniach hellingerowskich i kursach manifestacji. Rozmawiałam z duchowymi przewodnikami z internetu i z ludźmi, którzy im zaufali. Widziałam ulgę, ekstremalne emocje, poczucie wspólnoty, ale też manipulację udającą wsparcie i duchowość opakowaną jak towar.
To strefa cieni. Wejście do tego świata czasem naprawdę pomaga: daje język do opisu cierpienia i chwilowe ukojenie. Innym razem balansuje na granicy psychologii i magii albo bezceremonialnie ją przekracza. A po drugiej stronie zamiast odpowiedzialności pojawia się „energia”, realne problemy przykrywa zaś obietnica, że Wszechświat zdecyduje za nas.
Sprawdzałam to wszystko na własnej skórze. Przyglądałam się wierze w radykalne wybaczanie, w wysokie wibracje i działanie technik, które szybko i bezboleśnie mają naprawić nam życie. I zadawałam sobie pytanie: kto tak naprawdę zyskuje na sprzedaży nadziei.
To książka o głodzie sensu w świecie wypalenia i lęku.
O nadziei, która czasem ratuje, i o tej, na której się zarabia.
O duchowości, która nie zawsze jest niewinna, i o tym, że czasami naprawdę dzieje się magia.
„Nie wierzę w cuda. Nie przekonują mnie szamani, coachowie, nauczyciele niedualności i influenserzy, którzy każą sobie płacić duże pieniądze za duchowe mądrości rodem z chińskich ciasteczek z wróżbą. Jednak książkę Moniki Sobień-Górskiej przeczytałam z fascynacją.
To podróż po świecie, gdzie traumy leczy się przez ustawianie w polu potencjału, w którym spocone dłonie tłumaczy się problemami z ojcem, a bogactwo lub zdrowie wystarczy wyafirmować. Autorka książki pozostaje sceptyczna, ale stara się zrozumieć potrzeby duchowe współczesnych Polaków – nie ocenia ich, nie wyśmiewa, ale pewne doświadczenia do dziś zostają dla niej niewytłumaczalne.” – MAGDALENA GRZEBAŁKOWSKA
Szczegółowe informacje na temat książki Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem
| Wydawnictwo: | Znak Literanova |
| EAN: | 9788384272060 |
| Autor: | Monika Sobień-Górska |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 424 |
| Format: | 140x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-04-22 |
| Język wydania: | polski |
| Język oryginału: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o. Tadeusza Kościuszki 37 30-105 Kraków PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem
Inne książki Monika Sobień-Górska
Inne książki z kategorii Reportaż
Oceny i recenzje książki Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Po lekturze książki Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem autorstwa Monika Sobień-Górska mam poczucie, że to jedna z najbardziej szczerych i potrzebnych publikacji o współczesnej duchowości. Autorka zabiera mnie w osobistą, reporterską podróż przez świat terapii, wiary i rozwoju osobistego, obnażając zarówno jego potencjał, jak i ciemne strony. Najbardziej poruszyło mnie to, jak trafnie pokazuje mechanizm „sprzedaży nadziei” – od kursów manifestacji po duchowych przewodników z internetu. Widziałam w tej książce prawdziwe emocje, ale też niebezpieczne uproszczenia i manipulacje, które często ukrywają się pod hasłami rozwoju . To nie jest poradnik ani łatwa historia z happy endem. To raczej refleksyjny reportaż o tym, jak bardzo wszyscy potrzebujemy sensu i ukojenia – zwłaszcza w świecie lęku i wypalenia . Dla mnie to książka, która zostaje na długo i zmusza do zadawania trudnych, ale ważnych pytań.
Rok. Ciężkiej koronkowej pracy. Research godny cierpliwego chemika. Wytrwałość i pokora. Zaglądanie wgłąb, nie tylko siebie, poszukiwanie sensu, z aptekarską precyzją, z wielu stron, a nie tylko powierzchownie. To niemal praca badawcza naukowca. Konsekwentne działania, które doprowadziły do powstania tego doskonałego współczesnego reportażu. Z którego dowiemy się na czym polegają ustawienia hellingerowskie(autorka wzięła udział w 53!!), kursy medytacyjne (perspektywa aż 6), warsztaty transformowania energii, kursy manifestacji, do tego liczne eventy, festiwale, warsztaty, kręgi kobiet. Setki godzin spędzone na lajwach, wystąpieniach i licznych osobistych spotkaniach. Prezentacja osób, takich jak: M. Gierszewska, K. Pingot, Ł. Jakóbiak. Autorka wsiąknęła w środowisko „pomagaczy, uzdrowicieli, duchowych przywódców, przedstawicieli New Age”, etc. Wie, o czym napisała tę trudną książkę, bo dotyczącą także Jej osobistej drogi. Stawia pytania: - co poczułam? - czy poczułam się lepiej? - czy warto było przebyć tę drogę? Czytelnik dostanie odpowiedzi. Pomoc czy iluzja? Praca z człowiekiem czy pomysł na dochodowy biznes? Poszukiwanie alternatyw w życiu. Jak wygląda rynek duchowości? To tylko niektóre zagadnienia tej przebogatej publikacji, którą bardzo polecam!
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to się stało, że w epoce sztucznej inteligencji, lotów w kosmos i zaawansowanej medycyny, tak masowo wróciliśmy do szukania ratunku w ezoterycznych rytuałach? Jeszcze jakiś czas temu byłabym przekonana, że czasy „ciemnoty” i bezkrytycznej wiary w przesądy mamy dawno za sobą. Książka Moniki Sobień-Górskiej „Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia” stała się dla mnie bolesną, ale niezwykle potrzebną lekcją pokory. Okazało się, że moja wiara w racjonalizm była tylko pobożnym życzeniem. Autorka wykonała tytaniczną pracę reporterską. Nie poprzestała na analizie trendów zza biurka – ona weszła w sam środek tego zjawiska. Przez dwanaście miesięcy poznawała świat nowej duchowości od podszewki. Brała udział w kręgach kobiet, poddawała się ceremoniom szamańskim, przyglądała się z bliska kontrowersyjnym ustawieniom hellingerowskim i kursom manifestacji. Dzięki tej niezwykłej determinacji, czytelnik otrzymuje coś więcej niż tylko relację – otrzymuje pełny wgląd w mechanizmy, które rządzą dzisiejszym „duchowym rynkiem”. Najbardziej uderzyło mnie, jak Sobień-Górska punktuje zjawisko „duchowości opakowanej jak towar”. Autorka bezbłędnie zauważa, że w świecie wypełnionym lękiem, chronicznym stresem i poczuciem wypalenia, staliśmy się łatwym łupem dla ludzi sprzedających nadzieję. Okazuje się, że nie trzeba mieć wykształcenia psychologicznego czy medycznego, by zostać „mentorem” czy „przewodnikiem”. Wystarczy charyzma, umiejętność budowania marki osobistej w social mediach i biegłość w posługiwaniu się językiem, którego im mniej rozumiemy, tym bardziej wydaje nam się „głęboki”. To przerażające, jak bardzo wiara, terapia i czysty biznes zlały się dziś w jedną, niemal nieodróżnialną całość. W książce autorka z wielką wnikliwością przygląda się tzw. „strefie cieni”. Z jednej strony rozumiem osoby, które szukają tam pomocy - często jest to dla nich jedyny język, za pomocą którego potrafią opisać własne cierpienie. Z drugiej jednak strony, reportaż ten pokazuje ciemną stronę medalu: manipulację udającą wsparcie. Zamiast wzięcia odpowiedzialności za własne życie, serwuje nam się obietnicę, że „Wszechświat za nas zdecyduje”, a nasze problemy znikną dzięki wyższym wibracjom czy odpowiednim rytuałom z solą i jajkami. Sobień-Górska nie wyśmiewa swoich rozmówców. Jej reportaż jest pełen empatii, ale też ogromnej czujności. To książka o głodzie sensu w czasach, w których tradycyjne struktury zawiodły. Autorka stawia bardzo niewygodne pytanie: kto tak naprawdę zyskuje na sprzedaży nadziei? I czy nasza potrzeba ukojenia nie sprawia, że stajemy się ślepi na oczywiste nadużycia? Dla mnie ta lektura była jak odkrywanie kart w grze, w której nie wiedziałam, że uczestniczę. Zrozumiałam, jak głęboko zakorzeniona jest w nas potrzeba magii i jak łatwo ją wykorzystać. „Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia” to pozycja, którą powinno się czytać z ołówkiem w ręku, notując sobie przestrogi przed zbyt łatwym zaufaniem internetowym „guru”. To jedna z tych książek, które nie tyle dają odpowiedzi, co zmuszają do zadawania bardzo trudnych pytań o naszą własną sprawczość w świecie pełnym pozornych cudów. Jeśli szukacie rzetelnej, odważnej i szalenie aktualnej literatury, która rozprawia się z mitami współczesności - po tę książkę sięgnąć warto.
"[...] człowiek, który nie zaznał miłości w dzieciństwie, jest jak wysuszona gąbka." Ten reportaż skłania do przeogromnej refleksji. Czytając książkę czytelnik przeżywa tak ogromne emocje, że czasami musi się zatrzymać na kilka wdechów. Duchowość, która ostatnimi czasy jest poszukiwana w internecie, na forach, w kręgach kobiet, afirmacji. Kościół, który był ostoją daje wiele znaków zapytania, gdzie zaczynasz szukać czegoś ponad to, ponad to co ofiaruje kościół. Szukasz ukojenia, odpowiedzi, przynależności. Chcesz być wysłuchana. Pierwsza połowa książki pokazała mi, jak wiele osób chce tylko i AŻ być wysłuchanym, nie oczekuje rad. Tylko chce powiedzieć co leży jemu na sercu, bo nie ma wsparcia w najbliższych. Dlatego powstały Kręgi Kobiet, to tam większość z nas się udaje, to tam mówimy swoje żale, zostajemy wysłuchani bez krytyki. Często z bardzo dużym obciążeniem dla słuchacza, bo co ma zrobić osoba, która słyszy, że mąż ją poniża, a rodzina mówi zostań. Ja zostałam, taki jest nasz los. Czy nie kreujemy nieszczęścia? Zostań, bo tak mówi kościoł "na dobre i na złe", ale jakim kosztem? Duga połowa pokazał mi, jak chcemy zdjąć z naszych barków ciężar niezgody z bliskimi, jak potrzebujemy wybaczenia albo zrozumienia od nich. I to nam ciąży przez całe nasze życie. Próbujemy medytacji, słuchamy coachów duchowych, którzy mówią "bądź tu i teraz", "pozwól sobie na złość". Ukojenie między wiarą, terapią a biznesem - słowa trafione w samo sedno. Bo gdzie jest ta granica? Z roku na rok przybywa duchowych coachów, a to znaczy tylko jedno. Są oni potrzebni, ale czy to pomoże? Ustawienia hellingerowskie stają się coraz bardziej popularne, ale najgorsze w nich jest to ,że nie ma żadnych badań naukowych, a ich nauka wiąże się częstym braniem udziałów w traumach, aby móc zrozumieć jak one działają. Czyli nie ma dobrego sposobu nauki dla osoby prowadzącej. A zaskakujące jest to jak wiele osób korzysta z tego, chcą uleczyć swoje traumy.
Sam tytuł przyciąga i zaciekawia. Reportaż Moniki Sobień-Górskiej jest godny polecenia. Rozwiewa niektóre niewiadome, a zarazem stawia kolejne pytania. Nie narzuca swojego zdania tylko przeprowadza przez nową duchowość. Oparty został na poszukiwaniach, przemyśleniach i przeżyciach. Znajdziecie w nim mnóstwo historii różnych osób, z którymi rozmawiała autorka oraz głos psychologów i przewodników duchowych. Kręgi kobiet Ustawienia hellingerowskie Medytacje Manifestacje Radykalne wybaczenie Szamańskie ceremonie I inne. Jak cienka jest linia pomiędzy przewodnictwem, a manipulacją? Czy każdy z nas może być architektem własnego życia? Czy placebo to moc umysłu? Zdrowieje, bo w to wierzę? Może tak samo jest z magicznymi technikami? Pani Monika trzeźwym okiem podchodzi do tych tematów. W przystępny sposób je opisuje oraz przeżycia i emocje z nimi związane. Ukazuje jak wygląda nowa duchowość, do której ciągnie coraz więcej ludzi. Czytając miałam wrażenie, że niektórych efektów sama się nie spodziewała, ale spróbowała. Uważam, że jeśli coś nam nie odpowiada, nie pomaga, przez dłuższy czas, to dlaczego by nie spróbować czegoś innego, jeśli jest to w zgodzie z nami i możemy poczuć się dzięki temu lepiej? Szukając sensu, spokoju czy ulgi każdy z nas postawi sobie wcześniej czy później pewne pytania. Choćby o to co jest nie tak? Jaki jest wpływ środowiska, pracy czy domu na to jacy jesteśmy my i nasze emocje oraz jakie jest nasze postrzeganie świata i czym zostało ukształtowane? Może warto je zmienić by poczuć się lepiej? Zostawiam Wam cytat na koniec, a książkę gorąco polecam! Skłania do przemyśleń i wejrzenia w głąb siebie "Twoje problemy biorą się stąd, że nie wierzysz w siebie, nie kochasz siebie, dlatego pozwalasz się tak traktować."
„Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem” Moniki Sobień-Górskiej to reportaż, który porusza temat niezwykle aktualny i jednocześnie bardzo delikatny. Żyjemy w świecie pełnym niepewności, presji i nieustannego pośpiechu, dlatego coraz więcej osób szuka ukojenia, odpowiedzi i poczucia sensu poza tradycyjnymi ścieżkami. Autorka postanowiła sprawdzić, co naprawdę kryje się za modą na współczesną duchowość, rozwój osobisty i obietnice błyskawicznej przemiany życia. Efektem tej podróży jest książka, która skłania do refleksji i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Przez rok Monika Sobień-Górska zanurza się w świecie kręgów kobiet, ceremonii szamańskich, ustawień hellingerowskich, kursów manifestacji oraz internetowych duchowych przewodników. Rozmawia zarówno z osobami, które budują wokół siebie wizerunek mentorów, jak i z ludźmi, którzy zaufali ich metodom w poszukiwaniu pomocy. To nie jest jednak opowieść nastawiona na sensację ani próba jednoznacznego oceniania. Autorka przede wszystkim obserwuje, zadaje pytania i pokazuje różne perspektywy, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnych przemyśleń. Największym bohaterem tej książki wydaje się sam człowiek – zagubiony, zmęczony, szukający odpowiedzi i nadziei. Obok niego pojawiają się terapeuci, coachowie, uzdrowiciele, duchowi przewodnicy oraz osoby, które próbują odnaleźć ukojenie po trudnych doświadczeniach. To właśnie ich historie budują emocjonalną warstwę reportażu. Jedne wzruszają, inne budzą niepokój, a jeszcze inne prowokują do zadania sobie pytania, jak łatwo w chwili kryzysu uwierzyć komuś, kto obiecuje szybkie rozwiązanie wszystkich problemów. Choć książka opowiada o konkretnych ludziach i wydarzeniach, jej akcja nie jest zamknięta w jednym miejscu. Przenosimy się między gabinetami terapeutycznymi, salami warsztatowymi, miejscami organizacji duchowych ceremonii i przestrzenią internetową, która dziś stała się jednym z głównych kanałów sprzedaży nadziei. To współczesny świat – duże miasta, media społecznościowe i rzeczywistość, w której granica między autentycznym wsparciem a dobrze zaplanowanym biznesem bywa niezwykle cienka. Właśnie ta współczesność sprawia, że opisywane wydarzenia wydają się tak bliskie i prawdopodobne. Monika Sobień-Górska posługuje się językiem prostym, przystępnym i jednocześnie bardzo uważnym. Jej styl jest reporterski – oparty na faktach, rozmowach i obserwacjach – ale niepozbawiony wrażliwości. Nie moralizuje, nie narzuca własnych przekonań i nie próbuje przekonać czytelnika do jednej słusznej wizji świata. Zamiast tego zachęca do krytycznego myślenia, zadawania pytań i świadomego przyglądania się zjawiskom, które z roku na rok zyskują coraz większą popularność. Podczas lektury towarzyszyło mi przede wszystkim zaciekawienie. Z każdą kolejną stroną chciałam dowiedzieć się więcej o mechanizmach działania współczesnej duchowości i o tym, dlaczego tak wielu ludzi odnajduje w niej nadzieję. Były momenty zaskoczenia, niedowierzania, ale również współczucia wobec osób, które z desperacji oddawały swoje zaufanie w nie zawsze odpowiednie ręce. To jedna z tych książek, które skłaniają do zatrzymania się i spojrzenia na pewne zjawiska z większym dystansem. Czytelnik może odczuwać całą gamę emocji – od empatii i wzruszenia, przez niepokój, aż po refleksję nad własnymi przekonaniami i potrzebą poszukiwania sensu. To przede wszystkim reportaż społeczny z elementami literatury faktu i publicystyki. Nie znajdziemy tutaj fikcyjnej fabuły ani literacko wykreowanych bohaterów, lecz autentyczne historie i doświadczenia, które pokazują złożoność współczesnego świata duchowości. Dzięki temu książka zyskuje na wiarygodności i pozostaje z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury. Szczególnie poleciłabym ją osobom zainteresowanym psychologią, rozwojem osobistym, współczesną duchowością oraz mechanizmami wpływu społecznego. To także wartościowa lektura dla tych, którzy lubią reportaże poruszające aktualne tematy i niebojące się zadawania trudnych pytań. „Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem” to mądra, odważna i niezwykle potrzebna książka. Nie daje prostych odpowiedzi, ale inspiruje do samodzielnego myślenia i uważniejszego przyglądania się temu, komu powierzamy swoje zaufanie. To lektura, która otwiera oczy, zachęca do refleksji i pokazuje, że poszukiwanie sensu jest czymś naturalnym, jednak warto robić to świadomie. Zdecydowanie polecam ją wszystkim, którzy cenią reportaże skłaniające do dyskusji i pozostawiające po sobie więcej pytań niż gotowych odpowiedzi.