Morfina Szczepan Twardoch Książka
| Wydawnictwo: | Wydawnictwo Literackie |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Liczba stron: | 421 |
| Format: | 205x145 |
Podobne do Morfina
O książce Morfina
Awanturnicza powieść o człowieku, który urodził się w złych dla siebie czasach i z artysty uzależnionego od morfiny przemienił się w demonicznego, nieodpowiedzialnego konspiratora, męża, kochanka... Nie mógł mu zaufać nikt. Konstanty Willemann jest synem niemieckiego arystokraty i spolonizowanej Ślązaczki. Ma za sobą kampanię wrześniową 1939 roku, jest podporucznikiem, oficerem rezerwy Wojska Polskiego, wojsko jednak go nie interesuje. Gdy tylko nadarza się okazja, korzystając z chaosu, nie rejestruje się jako wojskowy i zaczyna ukrywać w Warszawie. Przechodzi rodzaj choroby psychicznej, słyszy głosy wewnętrzne. Zdobywca nagrody Paszport Polityki (2013) Finalista Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” (2013), Nagrody Literackiej Gdynia (2013) oraz Nagrody Literackiej Nike (2013)Szczegółowe informacje na temat książki Morfina
| Wydawnictwo: | Wydawnictwo Literackie |
| EAN: | 9788308050118 |
| Autor: | Szczepan Twardoch |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Liczba stron: | 421 |
| Format: | 205x145 |
| Data premiery: | 2018-03-14 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o Długa 1 Kraków 31-147 PL e-mail: [email protected] |
Inne książki Szczepan Twardoch
Inne książki z kategorii Powieści
Oceny i recenzje książki Morfina
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Na początku ostrzegam, że moja opinia będzie bardzo nieobiektywna, gdyż odkąd trzy lata temu przeczytałam „Morfinę" - Szczepana Twardocha uwielbiam. Każda jego książka to małe cudeńko, które czytam z ogromną przyjemnością i zawsze ta przyjemność trwa zbyt krótko.
Sex, alkohol, narkotyki - i główny bohater, czyli antybohater - to wszystko, za co kocham tę powieść.Na początku ostrzegam, że moja opinia będzie bardzo nieobiektywna, gdyż odkąd trzy lata temu przeczytałam „Morfinę" - Szczepana Twardocha uwielbiam. Każda jego książka to małe cudeńko, które czytam z ogromną przyjemnością i zawsze ta przyjemność trwa zbyt krótko.Panie i Panowie poznajcie Konstantego Willemanna - lubi dobrze się napić, zerżnąć fajną babkę (niekoniecznie jest to żona), porządnie się naćpać, pierdoli głupków (to cytat) którzy żyją uczciwie, ma głęboko, wiecie gdzie, ojczyznę. Prawdziwy bohater tej powieści, który jest antybohaterem, ale to pociąga, momentami kochasz go za jego szaleństwo, a za moment nienawidzisz. W tej książce nie znajdziemy pochwały patriotyzmu, walecznych ludzi, wspaniałych akcji konspiracyjnych toczących się w okupowanej Warszawie rocznik 1939... o nie... tutaj ludzie to szuje, są słabi, kombinują jak przetrwać. Tak jak słaby i nijaki jest Konstanty uwikłany w dziwne relacje z kobietami, które są silne, władcze, wręcz przerysowane. W pewnym momencie spotyka przywódcę podziemnej organizacji i jego życie bon vivanta się komplikuje, wówczas zaczyna zastanawiać się nad tym kim jest, gdyż do tej pory nie czuł się ani Polakiem, ani Niemcem, ani ślązakiem. Nie będę opowiadać fabuły, ponieważ warto książkę przeczytać. Powieść jest transowa, dzięki narratorce mamy mnóstwo retrospekcji, wybiega ona często w przyszłość, choć nie jest to tak uwypuklone jak w „Drachu", miejscami wulgarna, ironiczna, okraszona dobrym humorem, bardzo groteskowa - to po prostu trzeba przeczytać i się zakochać.
Książka napisana jest po mistrzowsku. Bezsprzecznie można ją zaliczyć do genialnej i zapadającej w pamięć literatury na wysokim poziomie. Twardoch przedstawia tu czytelnikom dzieło dojrzałe,kompletne i nieschematyczne. A brawurowy język i żywiołowa narracja,idzie w parze ze świetnie skonstruowaną fabułą. Dodatkowo można stwierdzić, że ta powieść uwodzi człowieka na wielu poziomach. Czytelnika drażni zagadka,kim tak naprawdę jest narrator. Jednak ostatecznie musi na to pytanie odpowiedzieć sobie sam. Książka na pewno warta przeczytania.
Książka napisana jest po mistrzowsku. Bezsprzecznie można ją zaliczyć do genialnej i zapadającej w pamięć literatury na wysokim poziomie. Twardoch przedstawia tu czytelnikom dzieło dojrzałe,kompletne i nieschematyczne. A brawurowy język i żywiołowa narracja,idzie w parze ze świetnie skonstruowaną fabułą. Dodatkowo można stwierdzić, że ta powieść uwodzi człowieka na wielu poziomach. Czytelnika drażni zagadka,kim tak naprawdę jest narrator. Jednak ostatecznie musi na to pytanie odpowiedzieć sobie sam. Książka na pewno warta przeczytania.
Sex, alkohol, narkotyki - i główny bohater, czyli antybohater - to wszystko, za co kocham tę powieść.Na początku ostrzegam, że moja opinia będzie bardzo nieobiektywna, gdyż odkąd trzy lata temu przeczytałam „Morfinę" - Szczepana Twardocha uwielbiam. Każda jego książka to małe cudeńko, które czytam z ogromną przyjemnością i zawsze ta przyjemność trwa zbyt krótko.Panie i Panowie poznajcie Konstantego Willemanna - lubi dobrze się napić, zerżnąć fajną babkę (niekoniecznie jest to żona), porządnie się naćpać, pierdoli głupków (to cytat) którzy żyją uczciwie, ma głęboko, wiecie gdzie, ojczyznę. Prawdziwy bohater tej powieści, który jest antybohaterem, ale to pociąga, momentami kochasz go za jego szaleństwo, a za moment nienawidzisz. W tej książce nie znajdziemy pochwały patriotyzmu, walecznych ludzi, wspaniałych akcji konspiracyjnych toczących się w okupowanej Warszawie rocznik 1939... o nie... tutaj ludzie to szuje, są słabi, kombinują jak przetrwać. Tak jak słaby i nijaki jest Konstanty uwikłany w dziwne relacje z kobietami, które są silne, władcze, wręcz przerysowane. W pewnym momencie spotyka przywódcę podziemnej organizacji i jego życie bon vivanta się komplikuje, wówczas zaczyna zastanawiać się nad tym kim jest, gdyż do tej pory nie czuł się ani Polakiem, ani Niemcem, ani ślązakiem. Nie będę opowiadać fabuły, ponieważ warto książkę przeczytać. Powieść jest transowa, dzięki narratorce mamy mnóstwo retrospekcji, wybiega ona często w przyszłość, choć nie jest to tak uwypuklone jak w „Drachu", miejscami wulgarna, ironiczna, okraszona dobrym humorem, bardzo groteskowa - to po prostu trzeba przeczytać i się zakochać.
Na początku ostrzegam, że moja opinia będzie bardzo nieobiektywna, gdyż odkąd trzy lata temu przeczytałam „Morfinę" - Szczepana Twardocha uwielbiam. Każda jego książka to małe cudeńko, które czytam z ogromną przyjemnością i zawsze ta przyjemność trwa zbyt krótko.